24
Paź

Terapie w autyzmie

   Posted by: admin   in

 

Wprowadzenie.

Przez wiele lat nie zdiagnozowano i nie wyodrębniono autyzmu jako jednostki chorobowej, uważano, że dzieci autystyczne są niewyuczalne. Nie podejmowano prób terapii, edukacji. Przeważnie zamykano chorego w ośrodku dla upośledzonych umysłowo.
Z biegiem czasu, gdy stan wiedzy pozwolił na lepsze poznanie zespołu, rozpoczęto pierwsze próby pracy rehabilitacyjnej. Nie zawsze przynosiły one efekty. Nie brano bowiem pod uwagę indywidualnych różnic i stosowano jedną i tę samą metodę wobec wszystkich dzieci.
Początkowo najczęściej stosowaną metodą była modyfikacja zachowań. Stosowano kary i nagrody starając się nauczyć dziecko jakiegoś społecznie akceptowanego zachowania. Terapię opierano na założeniu, że każde zachowanie można zmienić, jeśli zastosuje się środki i zabiegi wzmacniające. Ten behawioryzm nie okazał się skuteczny. Pierwsze niepowodzenia doprowadziły do prób znalezienia odpowiedniej drogi postępowania.
Obecnie na całym świecie stosuje się różne formy terapii. Jedne z nich przynoszą lepsze, inne gorsze efekty.
Z dzieckiem autystycznym można pracować w różny sposób. Każde z dzieci jest inne, wymaga innego rodzaju oddziaływania terapeutycznego. W zależności na jakim etapie rozwoju się ono znajduje i jak bardzo jest „wycofane”, podejmuje się odpowiednie formy i techniki pracy.
Każda metoda terapeutyczna jest dobra, przynosi efekty, o ile jest stosowana w odpowiednich warunkach i jest adekwatna do możliwości dziecka.

Holding – metoda wyuczonego kontaktu.

Metoda wymuszonego kontaktu została opracowana i wprowadzona przez Marthe Welch w Mothering Center w Greenwich w USA, w 1983r.
Terapia ma na celu odbudowanie prawidłowego kontaktu fizycznego matki z dzieckiem. Dziecko autystyczne unika fizycznego kontaktu, panicznie się go boi. Dziecko ucieka, płacze, reaguje krzykiem na próby dotykania, przytulania, noszenia na rękach.
Holding jest jedyną metodą terapeutyczną, która ma wymuszony charakter. Na początku sesja terapeutyczna wygląda na bardzo agresywną. Prowadzona regularnie (trudno określić jak długo), daje pozytywne efekty terapeutyczne.
Gdy sesje są powtarzane, między matką, a dzieckiem zaczyna rozwijać się bezpieczny związek. Dla dziecka będzie on początkiem rozwoju, dla matki poczuciem własnej wartości i umiejętnością radzenia sobie w różnych sferach. Matka w końcu może „cieszyć się” dzieckiem.
Poprawa tej relacji wpływa z kolei na resztę rodziny. Na sukces terapii zasłużył też ojciec. On to bowiem udzielał wsparcia i bezpieczeństwa matce w trakcie tych trudnych momentów sesji.
Terapia przyniesie skutek, gdy sesje będą wielokrotnie powtarzane i przepracowywane, według następujących zasad:
– Aby zagwarantować maksymalny komfort psychiczny, sesja musi być prowadzona w domu dziecka autystycznego.
– Decyzję o rozpoczęciu sesji podejmuje matka, czy ojciec w momencie, gdy dziecko przejawia nasilony lęk, niepokój ruchowy, stereotypy, zachowania agresywne, czy samoagresywne.
– Należy poinformować dziecko, że właśnie rozpoczyna się sesja terapeutyczna. Można np. powiedzieć: „…teraz będę Cię długo przytulać i obejmować…”
– Sesję prowadzi jeden z rodziców. Nie mogą się wymieniać, by nie wprowadzać zamieszania i nie dezorientować dziecka.
– W sesji nie może uczestniczyć młodsze rodzeństwo. Może ono czuć się odrzucone.
– Najlepszą pozycją w trakcie sesji jest pozycja twarzą w twarz. Musi być zachowany ścisły kontakt cielesny (dziecko na kolanach rodzica).
– Dziecko przejawia wzmożoną agresję, stara się uwolnić. Mimo tego nie można dopuścić do zerwania kontaktu.
– Rodzic demonstruje swoją siłę fizyczną , podczas głaskania, przytulania, obejmowania.
– Efektem sesji ma być całkowite odprężenie. Świadczy o tym rytm serca, umiarkowany oddech, rozluźnione mięśnie.
– Po odprężeniu, możliwe jest nawiązanie kontaktu emocjonalnego i słownego. Świadczy o tym fakt, że dziecko pozwala się dotykać, głaskać.
– Warunkiem skuteczności terapii, jest niedopuszczenie do zerwania kontaktu w czasie trwania sesji.
– Konieczne jest prowadzenie co najmniej jednej sesji dziennie.
Ważną osobą w terapii jest terapeuta, który sprawuje pieczę nad całym procesem, bierze w nim udział. To on sprawuje kontrolę nad tym, co się dzieje w pokoju dziecka. Terapeuta tłumaczy matce zachowania, sygnały prezentowane przez dziecko. Terapeuta wyjaśnia mechanizmy nieprawidłowego zachowania dziecka. Decyduje o wprowadzeniu nowych form pomocy dziecku. Terapeuta nie uczestniczy czynnie w sesjach. Jest tylko obserwatorem. Po sesji omawia i wyjaśnia sytuację.
Terapia wymuszonego kontaktu musi być prowadzona regularnie. Trudno określić jak długo. Pożądany wynik zależy bowiem od wielu czynników: głębokości zaburzeń, konsekwencji matki, kompetencji terapeuty. Zazwyczaj terapia trwa wiele lat. Często zdarza się, że matki nie wytrzymując napięć emocjonalnych, rezygnują z niej.
Holding jest metodą bezpieczną, nie ma żadnych przeciwwskazań co do jej stosowania.

Hipoterapia.

Koń okazuje się dobrym sprzymierzeńcem w terapii autyzmu. Już sam kontakt ze zwierzęciem korzystnie wpływa na psychikę dziecka. Koń jest wielki, miękki, ciepły. Dziecko przytula się, a przynajmniej chce go pogłaskać, dotknąć.
Wytwarza się trwała więź między dzieckiem, a koniem. Dla dziecka jazda jest przyjemnością i dlatego aktywnie, spontanicznie uczestniczy w tej terapii. Sam kontakt z dużym zwierzęciem jest przeżyciem. Dziecko spontanicznie wyzwala szereg emocji: najpierw strach, lęk, aż po ogromną radość.Zajęcia są oczywiście prowadzone indywidualnie, które mogą trwać kilka lat. I dopiero po tak długim czasie można mówić o efektach.
Dziecko jest przez cały czas obserwowane. Po roku terapii dokonuje się podsumowania, wyciąga wnioski, układa plan na następne miesiące.
W hipoterapii efekty widoczne są dopiero po kilku latach, a u dzieci zauważa się:
– lepszą koordynację wzrokowo-ruchową,
– spadek wagi ciała,
– równowagę ciała,
– poprawę świadomości własnego ciała,
– poprawę postawy ciała,
– koncentrację uwagi na zajęciach.

Terapia więzi.

Dzieci poprzez swoje zachowanie „skarżą się” na brak więzi, na niezdolność jej nawiązywania: odrzucają od siebie przedmioty, ogałacają półki, stoły z przedmiotów, zrzucają rzeczy na podłogę. Terapeuta uczestniczy w tych czynnościach, pomaga, asystuje w ich odzyskiwaniu. Już te działania mają charakter terapeutyczny. Dziecko i terapeuta, razem zrobili coś, co dla dziecka było ważne, co rozładowało jego emocje. Było symbolem tego, że utraconą więź można odbudować za pomocą innego człowieka.
Postępowanie terapeutyczne jest możliwe jednak dopiero wtedy, gdy dziecko zostanie „oswojone”. Terapeuta unika wszelkiej natarczywości, hałasu, gwałtownych i zbyt szybkich ruchów, które mogłyby dziecko spłoszyć. Zachowuje spokój, czekając, aż dziecko samo spojrzy na niego lub zbliży się. Jest to początek kontaktu, przy tym terapeuta stara się rozmawiać z dzieckiem poprzez wszelkie kontakty zmysłowe, przede wszystkim dotykając, śpiewając, karmiąc, nosząc na rękach. Nie wydaje poleceń, nie chwali ani nie gani, nie karze. Stopniowo wprowadza dziecko do współdziałania w naturalnych, codziennych sytuacjach.
Przyroda oddziałuje kojąco na wszelkie lęki. Bycie w lesie, nad wodą, odczuwanie wiatru i ciepła słonecznego, cisza panująca w lesie działają uspokajająco, obniżają napięcia. Dziecko autystyczne dostaje zatem wszystko, czego mu brak. Na dziecko działają nawet bardziej, niż na innych. Również najnowsze prace uwzględniają lecznicze znaczenie kontaktu z przyrodą.
W prowadzonych ośrodkach dla osób z autyzmem, pacjenci dużo przebywają w lesie, jeżdżą konno, korzystają z ogrodów.
Terapia więzi nie jest uczeniem dziecka autystycznego. Jej istotą jest łagodzenie lęków, uczestniczenie w jego przeżyciach, umożliwianie czynnego, spontanicznego działania.
W terapii więzi chodzi o „rozszyfrowanie” tego, co dziecko mówi swoim zachowaniem, a następnie wziąć w tym udział. Starać się, by jego działania związane były z autentyczną przyjemnością, czynnościami nie uzależnionymi od kar i nagród.
Terapię więzi warto rozpocząć z każdym dzieckiem podejrzanym o autyzm i to jak najwcześniej. Terapia więzi to zaspakajanie istotnych potrzeb rozwojowych dziecka. Sprawia ona radość każdemu, nawet zdrowemu dziecku i jego rodzicom, pogłębiając i wzbogacając ich wzajemne porozumienie uczuciowe.

Uczenie samoobsługi.

Oddziaływanie ma na celu: nauczenie samodzielnego jedzenia, ubierania się, kontroli czynności fizjologicznych. Uczenie polega na schemacie wykonywania poszczególnych czynności. Obowiązuje tu oczywiście zasada stopniowania trudności.
Nauka samoobsługi powinna przebiegać w naturalnych sytuacjach, np. dziecko je razem z rodzicami. Oczywiście rozpoczyna się od jedzenia rękami, zabawą pożywieniem. Nie należy zmuszać dziecka do jedzenia. Nie można wzmacniać uprzedzeń, nawyków, stereotypów związanych z jedzeniem.
Wszystkie czynności muszą być oczywiście poprzedzone komunikatem –„teraz jemy zupę,”, „Kubuś je zupę”.
Zasadą oddziaływania terapeutycznego jest przeniesienie form terapii do domu rodzinnego. Konieczne jest stosowanie ich codziennie z zaangażowaniem wszystkich członków rodziny.

Malowanie.

To forma wyrównania opóźnień rozwoju umysłowego, deficytów percepcyjno-motorycznych, eliminowania stereotypów. W sytuacji odprężenia, zabawy dziecko stymuluje rozwój emocjonalno-społeczny.
Do malowania stosuje się stężoną farbę (na podobieństwo niektórych środków spożywczych, których dzieci nie znoszą). W trakcie tej terapii dziecko pozbywa się negatywnych uczuć z tym związanych.
Malowanie rozpoczyna terapeuta. Na początku maluje kolorem czerwonym – na podłodze, kafelkach, na papierze, na sobie. Dziecko na początku tylko obserwuje. Samo zadecyduje, kiedy włączyć się do zabawy i w jaki sposób.

Terapia zabawą.

Ma na celu wszechstronny rozwój wszystkich sfer dziecka. W pomieszczeniu terapeutycznym dostępne są różne, kolorowe zabawki :pluszowe, grające, wiszące, poruszające się.
Na początku terapeuta obserwuje spontaniczność dziecka w kontakcie z zabawkami i podejmuje sposób zabawy wybrany przez dziecko. Po pewnym czasie zmienia stereotypy zabawy.
Jeśli dziecko nie interesuje się zabawkami, to wtedy terapeuta bawi się sam. Wydaje odgłosy, śpiewa, turla się po podłodze. Robi wszystko by przyciągnąć uwagę dziecka. Dziecko po oswojeniu się z tą sytuacją, zabawką dołącza do zabawy.
Nieocenionym towarzyszem zabaw dziecka może być pies, czy kot (miękki, ciepły, rozładowujący napięcie i lęki). Poruszanie się zwierzęcia wymusza koncentrację uwagi, wzroku.
W miarę ustępujących objawów wprowadza się zabawki, które rozwijają funkcje poznawcze (filmy, oglądanie i czytanie bajek). Ćwiczy się funkcje percepcyjno-motoryczne, np. ćwiczenia ruchowe, zabawy manipulacyjne, proste formy twórczości rysunkowej.

Terapia ruchowa.

Ma na celu lepsze dotlenienie komórek mózgowych, usprawnienie motoryki ciała, zrozumienie celowości ruchów.
W zależności od pory roku, stosuje się różne formy terapii ruchowej. I tak np. w zimie koncentruje się na zabawie śniegiem, jeździe na sankach. W lecie zabawy na świeżym powietrzu, plażowanie, kąpiele. W terapii tej uczestniczą rodzice, co korzystnie wpływa na higienę psychiczną rodziny, relaks.
Również przed snem można wykonywać ćwiczenia oddechowe.
Szczególną formą tej terapii jest kołysanie dziecka, w sytuacji gdy jest niespokojne, lękowe, agresywne. Przytula się wtedy dziecko, owija kocem, czy szalem, z twarzą zwróconą do terapeuty. Można w tej pozycji cicho śpiewać, szeptać.

Hydroterapia.

W hydroterapii szczególnie redukuje się lęk dziecka, rozładowuje napięcie emocjonalne. Powoduje to zmniejszenie objawów autyzmu. Pobudza rozwój uczuciowy i społeczny dziecka. Hydroterapię stosuje się, gdy dziecko silnie odczuwa niepokój, jest nadpobudliwe, agresywne. W trakcie terapii dziecko przebywa w ciepłej wodzie, bawi się nią, zabawkami.
Również tu stosuje się naśladownictwo, utrzymuje kontakt wzrokowy, wymyśla się coraz inne zabawy. Stosuje się masaż wodny.

Metoda opcji.

Metoda Opcji wymyślona przez amerykańskie małżeństwo Barrego i Suzi Kaufmanów. Terapię stosowali na swoim 18-sto miesięcznym synku. Po kilku latach pracy, dziecko całkowicie zostało wyprowadzone z autyzmu.
Terapia różni się od pozostałych tym, że nie posiada ścisłych zaleceń postępowania. Ważne jest jednak miejsce terapii – środowisko w którym czuje się najbezpieczniej. W pokoju należy zgromadzić dużą ilość przedmiotów, choć u dzieci wycofanych ogranicza się sprzęty do minimum.
Terapia trwa non-stop. od pobudki, aż po zaśnięcie dziecka.. W terapii biorą udział rodzice i inne osoby.
W pracy z dzieckiem ważne jest :
– zaakceptowanie dziecka takim, jakie jest,
– stwarzanie dziecku motywacji,
– dostosowanie wymagań do możliwości dziecka.
Każda sesja terapeutyczna jest inna. Nie ma jednego schematu zajęć.
Wchodzący do pokoju terapeuta nastawia się na odbieranie bodźców, które wysyła dziecko. Naśladuje je. Naśladuje ruchy, mimikę, dźwięki. Dziecko ma tym sposobem zwrócić uwagę na osobę terapeuty. Naśladowanie musi być autentyczne. Dobrym sposobem na zwrócenie uwagi dziecka jest karmienie go.
Gdy dziecko świadomie unika kontaktu wzrokowego, terapeuta wchodzi brutalnie w pole jego widzenia (macha się dziecku przed oczyma).
Po tym naśladownictwie konieczna jest obserwacja. Można zastanowić się co jest przyczyną takich zachowań i eliminujemy przyczyny. Gdy naśladownictwo przyniesie skutek, dziecko nas dostrzega, możemy iść w terapii dalej. Nadal proponujemy naśladowanie, lecz wzbogacone. Naśladownictwo jest wyolbrzymione i przerysowane. Dzieci zaczynają rozumieć, że te zachowania są niedobre. Dziecko zwraca uwagę na te złe zachowania.
Jeśli dziecko uporczywie kręci zabawką, puka, terapeuta wchodzi w zabawę. Naśladuje, a potem proponuje własną. Propozycja zabawy zawsze musi być poprzedzona wyjaśnieniem słownym.
Gdy dziecko zdolne jest do nawiązania kontaktu wzrokowego, nie unika przytulania, stereotypy zanikają, można stawiać trudniejsze zadania. Można od dziecka zacząć wymagać. Polecenia kierowane muszą być jasne i zrozumiałe- „daj piłkę”. Nie wolno wymuszać czegoś na siłę.
Bazujemy na najbliższym otoczeniu, na przedmiotach prostych, podstawowych. Podobnie jak w przypadku innych metod, trudno jest zagwarantować, że jest ona równie skuteczna w pracy z każdym dzieckiem.

Metoda dobrego startu.

Metoda powstała we Francji. Na grunt Polski przeniesiona przez M. Bogdanowicz po koniec lat 60-tych. Na początku była wykorzystywana do pracy z dziećmi dyslektycznymi, z zaburzoną normą intelektualną, przejawiającymi nieharmonijny rozwój psychoruchowy. Stosowano ją podczas zajęć reedukacyjnych w przedszkolach.
Metoda ta jest terapią psychomotoryczną, czyli postrzega związki pomiędzy rozwojem psychicznym, a ruchowym. Aktywizowanie jednej ze sfer, wpływa korzystnie na sferę drugą. W terapii chodzi o usprawnienie i harmonizowanie współdziałania motoryki i psychiki.
Metoda Dobrego Startu jest sposobem oddziaływania na dzieci autystyczne. Główne jej założenia nie zostały zmienione, dostosowano jedynie program, ćwiczenia i warunki w jakich przebiega.
Prowadzone przez M. Bogdanowicz badania dowiodły, że metoda ta :
– usprawnia funkcje percepcyjne i motoryczne, oraz ich współdziałanie,
– utrwala lateralizację,
– uczy orientacji w schemacie ciała i przestrzeni,
– rozwija mowę,
– oddziałuje na procesy emocjonalne,
– uczy zachowań społecznych.
Obserwując dziecko w czasie zajęć, analizuje się trudności w wykonywanych zadaniach, oraz popełniane błędy. Wnioskuje się co do ich przyczyn i głębokości zaburzeń. Metoda ta spełnia więc dodatkowo funkcję diagnostyczną. Ćwiczy się w pozycjach zmienianych, by nie doszło do znużenia, przeciążenia.
Tak przeprowadzane zajęcia mają na celu:
– budowanie poczucia własnej tożsamości poprzez poznanie części ciała, imienia,
– różnicowanie pojęć określających przestrzeń: nad, pod, wysoko, nisko, wysoko, blisko, daleko…,
– budowanie orientacji w przestrzeni wokół własnego ciała,
– nawiązanie kontaktu z innymi osobami.
Z dziećmi pracuje się długo, efekty czasem są mało zauważalne. Jednak metoda ta nie ma w sobie elementów, które mogłyby zaszkodzić dziecku.

Ruch rozwijający Weroniki Sherborne.

Terapia ta opiera się na współgraniu rozwoju psychicznego i ruchowego. Jest również niewerbalnym treningiem interpersonalnym. Główną ideą tej metody, jest posługiwanie się ruchem jako narzędziem wspomagania rozwoju psychoruchowego i terapią zaburzeń tego rozwoju. Metoda nazywana jest też Ruchem Rozwijającym.
Metoda została zapoczątkowana w latach 60-tych przez Weronikę Sherborne. Zestawy ćwiczeń wykorzystywane były do pracy z dziećmi głęboko upośledzonymi. Później pracowano tą metodą z dorosłymi.
Wyróżnia się kilka kategorii Ruchu Rozwijającego:
– prowadzący do poznania własnego ciała,
– kształtujący związek jednostki z otoczeniem fizycznym,
– wiodący do wytworzenia się związku z drugim człowiekiem,
– prowadzący do współdziałania w grupie,
– kreatywny.
Podstawowe założenia Metody Weroniki Sherborne to rozwijanie przez ruch:
– świadomości własnego ciała i usprawniania ruchowego,
– świadomości przestrzeni i działania w niej,
– dzielenia przestrzeni z innymi ludźmi i nawiązywanie z nimi bliskiego kontaktu.
Metoda wykorzystywana jest w placówkach oświatowych, służby zdrowia w pracy z dziećmi o różnych zaburzeniach rozwoju, jak również w pracy z dziećmi autystycznymi. Podczas zajęć dzieci wyrabiają w sobie poczucie bezpieczeństwa, zaufania wobec innych, odpowiedzialności. Zajęcia mają pomóc dziecku w poznaniu samego siebie, w zdobyciu do siebie zaufania, poznaniu innych i nauczeniu się ufania im, nauczeniu się aktywnego, twórczego życia. Dzieci dążą do tego mając do dyspozycji tylko ruch i bliski kontakt z drugim człowiekiem.
Terapia pomaga nawiązywać kontakty interpersonalne. Dla dzieci autystycznych, które panicznie boją się tych kontaktów, jest to niezbędne. Ten lęk przed kontaktem z innymi da się wyeliminować dzięki spontanicznej zabawie ruchowej – huśtanie, podskakiwanie, tarzanie po podłodze, zabawa z lalką, a potem z żywym człowiekiem.
Trudno ocenić osiągnięcia dziecka. Można jedynie w formie opisowej uwzględnić „poprawę” zachowania dziecka w takich zakresach jak:
– zdolność koncentrowania się na zadaniu,
– rodzaj i sposób wyrażania emocji,
– umiejętność nawiązywania kontaktów z innymi osobami,
– umiejętność zmiany zachowań w zależności od rodzaju zajęć,
– umiejętność uczestnictwa w zabawie.
Początkowo zajęcia sprawiają dzieciom kłopot, przez dłuższy czas są one bierne. Jednak po pewnym czasie zaczynają obserwować, co się wokół nich dzieje. I znów po pewnym czasie stopniowo, powoli włączają się do zajęć.

Metoda terapeutyczna DOMANA I DELACATO.

Badania nad problemem autyzmu prowadzone były już w latach 60-tych i 70-tych przez Amerykanów i wskazują, że zaburzenia są uwarunkowane organicznie. Dzieci autystyczne na skutek uszkodzenia mózgu, mają zaburzoną percepcję. Obraz postrzegany za pomocą receptorów jest zniekształcany.
Aby podjąć się terapii należy określić, czy uszkodzenie ma miejsce w obrębie zmysłu wzroku, smaku, węchu, dotyku, słuchu. Określa się, czy dziecko jest nadwrażliwe słuchowo, czy dotykowo (związane są z tym zachowania rytualne).
Odpowiednio dobrane ćwiczenia, stymulacją doprowadzić mają do wyeliminowania tych nieodpowiednich zachowań występujących w tym obszarze.
Terapia, by przyniosła efekty musi przebiegać w dwóch etapach :
1. Przetrwanie – na tym etapie eliminuje się zachowania stereotypowe. Dziecko uwolnione od nich może zacząć zwracać uwagę na innych zadaniach. Na zadaniach właściwych dla terapii.
2. Właściwa terapia – w tym etapie zmienia się kierunek rozwoju dziecka, aby mogło funkcjonować w społeczeństwie. Rodzice muszą wpierw zrozumieć jakie są przyczyny dziwnego zachowania się ich dziecka. Muszą przyjrzeć się dziecku, obserwować.
Należy ograniczyć dziecku otoczenie tak, aby wyeliminować nadmiar bodźców. Pomaga się tym samym normalizować funkcjonowanie kanałów sensorycznych, w których występują zakłócenia.
Najczęściej rodzic zamyka się z dzieckiem w małym, wyciszonym pomieszczeniu, gdzie będzie możliwa wnikliwa obserwacja jego stereotypowych zachowań w sferze dotyku, węchu, słuchu, smaku, wzroku.
O formie zajęć decydują rodzice. Terapia pomaga dzieciom w różnym stopniu (zależy to od zaawansowania choroby). Niektórym nie pomaga wcale.

Podsumowanie.

Jak pracować z dzieckiem autystycznym, jaką drogę terapii obrać? Przecież nie ma dwojga takich samych dzieci. Co dobrze wpływa na jedno, może wcale nie działać na drugie. Efektów nie należy się spodziewać od razu, a może w ogóle.
Jest wiele metod terapii, jednak analizując każdą z nich możemy zauważyć wspólne zasady, którymi terapeuta musi kierować się w pracy z dzieckiem.
Pracę należy rozpocząć od odnalezienia wzorców zachowań typowych dla danego dziecka, trzeba sprawdzić czym interesuje się, przekształcić te zainteresowania i wykorzystać je.
Należy zapewnić dziecku stabilne, uporządkowane, bezpieczne otoczenie. Dziecko autystyczne po prostu nie może funkcjonować, gdy wokół niego zbyt wiele się zmienia. Należy wszystkie czynności przy dziecku i dla dziecka wykonywać w ustalonej kolejności:
– Dzieci autystyczne uwielbiają być obracane. Są to wręcz ich obsesje. Dowiedziono, że jeśli u dziecka nie występuje żadna forma epilepsji, kręcenie się wpływa korzystnie na błędnik, odpowiedzialny za zmysł równowagi i koordynację ruchów.
– Maszyna ściskająca mogłaby pomóc niektórym dzieciom autystycznym w przełamaniu oporu przed dotykaniem, przeszkadzającego w kontaktach z ludźmi, w odbieraniu ich uczuć. To z kolei pozwoliłoby dziecku nauczyć się obcowania z ludźmi. Brak empatii, opisywany u niektórych autystów, nie jest nieunikniony. Maszyna ściskająca i inne stymulacje uciskowe zastosowane w terapii integracji sensorycznej mogą uspakajać nadpobudliwy system nerwowy i redukować mierną aktywność.
– Trzeba być uważnym obserwatorem. Zwracać uwagę nie tylko na to, co skłania dziecko do odpowiedzi motorycznych, lecz także na to, co je drażni.
– Stosując ćwiczenia ruchowe, zachęcać dziecko do używania zmysłów kinestetycznych. Dotyk jest podstawowym źródłem poznania. Powinny go wykorzystywać wszystkie dzieci. Należy dawać dziecku do zabawy różne tworzywa i materiały – wełnę, papier ścierny, jedwab, glinę, wodę. Zalecane są także zajęcia rytmiczne i muzyczne. Zdarzają się autyści, którzy nie mogą mówić, lecz znają teksty piosenek.
– Zwracać uwagę na to co się mówi. Używać krótkich, prostych zdań, patrząc prosto na nie. Autysta uczy się odczytywać całe ciało. Trzeba być ekspresyjnym.
– Dziecko potrzebuje prywatnej przestrzeni, musi mieć swoje miejsce, do którego może powrócić, ukryć się. Dziecko autystyczne potrzebuje bezpieczeństwa, jakie dają mu jego ucieczki w bezpieczne miejsca.
– Trzeba być ostrożnym z wprowadzaniem do domu zwierząt. Autyści mogą źle traktować zwierzęta, na skutek nieumiejętności kontrolowania bodźców.
– Trzeba zwrócić uwagę na żywienie dziecka. Mikroelementy zapewniają równowagę w organizmie.
– Chronić dziecko przed uczuleniami, ostrożnie podawać lekarstwa.

Źródła:
www.edukacja.edux.pl/p-133-metody-terapii-autyzmu.php;
Autor: Małgorzata Nowak – Metody terapii autyzmu; publikacja: 133.

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.